2026-02-03

MOJA WALKA Z WIKIPEDIĄ - Henryk Piecuch

MOJA WALKA Z WIKIPEDIĄ

Jak wschodzące słońce odbiera blask gwiazdom, tak ja odbieram siłę zarówno kobietom, jak i mężczyznom, którzy mnie nienawidzą. Liczni wrogowie, którzy patrzycie na mnie złym okiem, kiedy nadchodzę – wy, którzy mnie nienawidzicie – odbieram wam waszą siłę tak, jak wschodzące słońce odbiera siłę snowi śpiącego.

Anastasia Greywolf

 

Otwarty list do Wikipedii

8 marca 2025 roku powiadomiłem Wikipedię (e-mail; PDF) o zastrzeżeniach, jakie wzbudził tekst zatytułowany „Życiorys”, a poświęcony mojej osobie. Pytałem: dlaczego zmieniono mój życiorys w Wikipedii? Nadmieniłem, że poprzedni tekst, opracowany przez autora podpisanego „Banach” (autor nie jest mi znany) nosił wszelkie cechy zbliżone do prawdy. Nie znalazłem w nim żadnych wyraźnych błędnych czy zmanipulowanych informacji. Nowy życiorys (niepodpisany) natomiast roi się od błędów merytorycznych i nosi wszelkie cechy wandalizujące z wyraźną sugestią oczerniającą z przewagą hejtu. Oczekiwałem wyjaśnień.

Otrzymałem je.

Były podpisane: Andrzej Kamil Rybicki. Korespondent, nie czytając mojego tekstu (podobno ze „względów bezpieczeństwa”) pouczył, że: „Aby zapewnić możliwie najwyższą rzetelność artykułu zasady zobowiązują wikipedystów do korzystania ze wszystkich dostępnych publikacji na dany temat. I tylko publikacji. Informacji nigdzie niepublikowanch w Wikipedii zamieszczać nie wolno (a już zamieszczone należy sukcesywnie usuwać)”.

Pan K. Rybicki jednak nie przekazał mojego listu z prośbą o sprostowanie fałszywych treści komuś, kto otworzy PDF i ma kompetencje Wikipedii, aby zareagować na mój list. Niemniej jednak dziękuję i za to.

Nowy tekst Wikipedii niekiedy mijają się dość wyraźnie z prawdą. Poprzedni tekst był uzupełniany (nie wiem przez kogo). Jeżeli uzupełnienia były niewystarczające, można je było łatwo dostosować do wymagań stawianych przed autorami przez Wikipedię, m.in. korzystając z zamieszczonego w Wikipedii w dziale „Publikacje” wykazu kilkudziesięciu moich książek, a także kilkuset publikacji na mój temat i temat moich książek zamieszczanych w książkach i innych publikacjach renomowanych autorów, pisarzy i dziennikarzy czy wydawców, ale także portali internetowych lub w mediach społecznościowych (m.in.: J. Kurtyki, G. Motyki, A. Zybertowicza, A. Paczkowskiego, S. Cenckiewicza, P. Gontarczyka, A. Zasiecznego, S. Wolaka, A. Frukacza, A. Urbańczyka, B. Skaradzińskiego, A. Brychta, S. Krowickiego, Z. Najdera, M. Szymańskiego, P. Burcharda, M. Millera ).

Czy osoby zarządzające Wikipedią zdają sobie sprawę z tego, że hejt na mnie, w latach 1996-2008, będący wynikiem fałszywych informacji medialnych skutkował kilkoma zamachami na mnie, w tym pięciokrotnym podpaleniem bloku, w którym mieszkałem, próbą oblania mnie jakąś żrącą substancją itp. (patrz m.in.: Powiadomienie prokuratora i sądu; recenzja S. Szałapaka; praca magisterska Dzieje SBK w świetle dokumentów Marka Sokołowskiego napisana w Uniwersytecie Warszawski pod kierownictwem prof. Pawła Wieczorkiewicza (wydana jako e-book), w: H. Piecuch Tłuste koty wymiaru sprawiedliwości i… oraz w Procesie… czy w innych książkach z liczącego 18 tomów cyklu: Tajna historia Polski). Już odebrałem kilkadziesiąt telefonów od hejterów z groźbą dokończenia „roboty” z przełomu wieków.

Nowy tekst ogłoszony w Wikiepedii jest o tyle bulwersujący, że wielu autorów, m.in. J. Kurtyka, G. Motyka, A. Zasieczny, A. Urbańczyk, S. Szałapak, S. Wolak, M. Miller, Z. Najder, S. Cenckiewicz, P. Gontarczyk, B. Urbankowski, M. Wójtowicz-Podhorski, P. Kowal w rożnych przypisach, a niekiedy także publikacjach mnie poświęconych (nie mając pojęcia, że tekst mojego życiorysy w Wikipedii, do którego nie miałem większych zastrzeżeń może być z dnia na dzień zmieniony na tekst, który muszę uznać za hejt) zamiast cytować moje CV powoływało się na stary tekst z Wikipedii. Także na moim bilecie wizytowym jest odwołanie się do Wikipedii.

Rozumiem, że każdy ma prawo pisać co mu w „duszy gra”, ale preparowanie mojego życiorysu w kierunku hejtu i zamieszczanie go w szanowanej encyklopedii Internetowej to chyba przesada. Konstruktywna krytyka, potrzebna każdemu autorowi, to przecież nie to samo co podawanie nieprawdziwych informacji ocierających się o hejt.

Prosiłem o sprostowanie.

I co? I nic. Odesłano mnie na Berdyczów.

W tym miejscu sprostowanie łgarstw zamieszczonych w Wikipedii:

WIKIPEDIA: Henryk Piecuch (ur. 4 grudnia 1939[1]) – polski pisarz, emerytowany pułkownik Wojsk Ochrony Pogranicza.

PIECUCH: Henryk Piecuch (ur. 4 grudnia 1939 r. w Bielsku Białej) – polski pisarz i dziennikarz, pułkownik WOP i Straży Granicznej w stanie spoczynku. Patrz m.in.: „Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej. Książeczka Wojskowa” seria HJ nr 42589; „Legitymacja emeryta-rencisty Straży Granicznej” seria AA nr 0001286; A. Zasieczny Polowanie na pułkownika… s. 33-40; Z. Damski Pasje nasze czyli sposób na życie, s. 120-129.

WIKIPEDIA: Należał do (sic! - H.P.) Wojsk Ochrony Pogranicza, na emeryturę odszedł w stopniu pułkownika[2][3]. Wraz z Jerzym BronisławskimJanem LitanemMarianem Reniakiem i Marianem Cimoszewiczem.

PIECUCH: Nie znałem J. Bronisławskiego, J. Litana i M. Cimoszewicza, o dwóch ostatnich nigdy nawet nie słyszałem. Po sprawdzeniu w Internecie zorientowałem się, że byli to funkcjonariusze Informacji WP, a także Urzędu Bezpieczeństwa (dalej UB). Z tymi formacjami nie miałem nic wspólnego prócz tego, że często o nich pisałem, nieraz bardzo krytycznie. Biorąc pod uwagę ich wiek musieli przejść na emeryturę znacznie wcześniej ode mnie. Przedstawiającego się jako pułkownik M. Reniak (właśc. Marian Józef Strużyński) znałem prawie 40 lat jako pisarza, dziennikarza i emerytowanego funkcjonariusza Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i Służby Bezpieczeństwa MSW. Kiedy jednak na początku lat dziewięćdziesiątych dowiedziałem się całej prawdy o jego działalności, zaproponowałem mu 2 lata na napisanie prawdziwej książki o swoich dokonaniach (zob. Tajna historia Polski. Czas generałów, s. 29). Gdy Reniak książki nie napisał, w Akcjach specjalnych s. 268-279 ujawniłem, że nigdy nie był pułkownikiem, a ukadrowionym agentem MBP, a następnie kadrowym funkcjonariuszem MSW w stopniu porucznika. Na emeryturę przeszedł w 1964 r. (ja 30 lat później), zaś jego dokonania przyczyniły się do śmierci wielu ludzi. Awans na stopień kapitana otrzymał już na emeryturze w 1987 r.

WIKIPEDIA: … należy do grupy autorów serii „Labirynt”, skupiającej pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Wojsk Ochrony Pogranicza, wywiadu lub kontrwywiadu wojskowego, którzy zajmowali się literaturą jeszcze w służbie czynnej lub po przejściu w stan spoczynku[3].

PIECUCH: Nie wiem, czy w Wydawnictwie MON była grupa autorów serii „Labirynt”. Jeżeli nawet była, to ja do niej nie należałem. Wyd. MON wydało 6 moich książek. W tym dwie Czas szpiegów oraz Portret szpiega w serii „Labirynt”. Wydawnictwu najpierw przedkładałem ofertę, potem konspekt, a po jego akceptacji - maszynopis. Sprawą wydawcy było, do jakiej serii rzeczoną pozycję zakwalifikuje. A. Zasieczny we wstępie do Tajnej historii Polski. Requiem dla generała pisze, że napisany w 1982 r. i wydany w 160 000 nakładzie Portret szpiega był gotową instrukcją dla opozycji, w jaki sposób sporządzić tajnopis do łączności konspiracyjnej. Zaś w 1984 r. Piecuch wydaje (w nakładzie 200 000) Czas szpiegów, a następnie w Czytelniku 7 rozmów z generałem…, w których zawarł ostrzeżenia dla „Solidarności”, iż bezpieka prowadzi gry operacyjne przeciw przeciwnikom politycznym. (Patrz: A. Zasieczny w: H. Piecuch Requiem dla generała s. 11-13.

WIKIPEDIA: Stał się znany dzięki napisaniu wywiadu-rzeki Siedem rozmów z generałem dywizji Władysławem Pożogą. W latach 90. XX wieku napisał serię książek poświęconych działalności służb specjalnych PRL[4]. Swoje książki pisze w pierwszej osobie[5] (bzdura – HP). Jego działalność pisarska jest krytykowana (kiedy, przez kogo? - HP). Zdaniem środowisk opozycyjnych (jakich, kiedy? – HP) wywiad z Władysławem Pożogą stanowił dzieło propagandowe, mające na celu przedstawić działalność służb bezpieczeństwa w PRL w korzystniejszym świetle[4].

PIECUCH: Przed napisaniem 7 rozmów z generałem… moje książki były wydawane w nakładach 100–200 tysięcy egzemplarzy, a 7 rozmów… tylko w 50 tys. Są literaturoznawcy, którzy czytają książki, ale nie rozumieją, dlaczego zostały napisane, lecz przecież to nie jest wina książek. Zgadzam się, że „jensyka polska to trudna jensyka”, a profesor który niczego nie zrozumiał i pisze „co mu w duszy gra” wykracza chyba poza zwyczajową profesorską głupotę i cechuje go podłość najgorszego rodzaju.

WIKIPEDIA: Negatywną opinię o twórczości Piecucha wyraził historyk Andrzej Paczkowski, który wypomniał mu mieszanie fragmentów fabularyzowanych z dokumentalnymi, błędy merytoryczne i manipulacje (np. przywoływanie instrukcji Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego z lat 50. do ilustrowania działań w latach 70. i 80.)[4][6]. Problemy z wiarygodnością książek Piecucha wyraził również literaturoznawca Paweł Kaczyński[7]

PIECUCH: Prawda jest inna, wyjaśniałem to wielokrotnie, m.in. w książce Portret z kanalią, w której polemika z A. Paczkowskim zajmuje 18 stron. Tekst w Wikipedii zasadza się na prostej manipulacji: oto autor mojego życiorysu przytacza fragment wyrwany z kontekstu wstępu Od wydawcy autorstwa A. Paczkowskiego (zob.: Akcje specjalne s. 19) nie bacząc, że kilka wierszy przed tym profesor Paczkowski napisał: „Droga, jaką Autor prowadzi czytelnika jest drogą w ślepy zaułek. Ale jest to droga ciekawa, pełna ekscytujących wydarzeń, śladów ludzkich słabostek skomplikowanych gier. I opisana łatwym - niemal lotnym – piórem dobrze przygotowanego Autora”.

Prawdziwie o moich książkach pisali także inni liczni autorzy (niekiedy nie szczędząc uwag lub wątpliwości, ale nie hejtu). Wspomina o tym Z. Zasieczny (patrz: A. Zasieczny w: H. Piecuch Krucjata generałów s. 12-18) publikując fragmenty tekstów poświęconych moim książkom takich dziennikarzy i pisarzy jak: Bogdan Skaradziński w „Tygodniku Solidarność”, Anna Mikolajczyk w „Westerplatte”, Antoni Mondrowski w „Megaronie”, Janusz Kurtyka w „Zeszytach Historycznych WiN-u” i książce „Z dziejów agonii i podboju”, MB w „Gazecie Wyborczej”, Janusz Skowroński w „Przeglądzie Lubańskim”, Andrzej Brycht w „Świecie Książki”, Stanisław Krowicki w „Myśli Polskiej z książką”, Andrzej Frukacz w „Dzienniku Związkowym (USA – H.P.) czy Ignacy Rutkiewicz w „Wizji publicznej nr 12/60/”.

W latach 1980-2025 napisałem sto książek, z których część była poświęcona służbom specjalnym. Powoływali się na nie różni autorzy, także zagraniczni, np. w biografii R. Reagana jest tylko wymienionych dwóch Polaków, L. Wałęsa i ja (patrz: P. Kengor The crusader: Ronald Reagan and the fall of communism s. 290, 408). Fragmenty moich książek były publikowane także w prasie. M.in. w tygodniku „Polityka” wyjątki z 7 Rozmów z generałem… publikował red. Marian Turski. W„Dzienniku Związkowym” (USA) red. Wojciech Białasiewicz ogłosił kilka rozdziałów różnych książek z wydawanej przez wydawnictwo CB serii „Tajnej historii Polski”. Inne fragmenty ogłoszone były m.in. w „Granicy”, „Szpilkach”, a także w kwartalniku „Zeszyty Historyczne” wydawanym przez Instytut Literacki w Paryżu. Jak piszą autorzy strony internetowej (https://lubimyczytac.pl): „ po przeanalizowaniu 48 moich książek (Piecuch – H.P.) pisze książki: kryminał, sensacja, thriller, literatura piękna, powieść historyczna, biografia, autobiografia, pamiętnik, reportaż, publicystyka literacka, eseje, historia, nauki społeczne (psychologia, socjologia itd.), poezja, militaria, wojskowość”. Takiej gamy gatunków literackich nie można napisać tylko w pierwszej osobie. Wynika to również z recenzji S. Szałapaka patrz: https://www.biblioteka.michalowice.pl

WIKIPEDIA: podrozdział: „Proces z członkiniami Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater …”

PIECUCH: ten fragment Wikipedii powtarza zmanipulowane i kłamliwe treści z książki Olgi Wiechnik (zob.: O. Wiechnik Platerówki? Boże broń! s. 256 i nas.), której manipulacje przypominają do złudzenie „twórczość” Wandy Odolskiej z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Ba, ale Odolska była osobą inteligentną.

Konstruktywna krytyka, potrzebna każdemu autorowi to przecież nie to samo co podawanie nieprawdziwych informacje ocierających się o hejt. I tak:

1. Określenie „Plateranki” na nazwanie żołnierek 1. SBK jest prawidłowe, zgodne z normami języka polskiego (patrz: Proces. Kłamstwa, mity, dezinformacje i konfabulacje).

2. Wypowiedź mojej relantki była weryfikowana, wspominałem o tym na swoim blogu, w różnych publikacjach i książkach, także najnowszych (np. w Procesie… i Tłustych kotach wymiaru sprawiedliwości, w których zamieściłem obszerny materiał ilustrujący moje ustalenia w sprawie 1. SBK, m.in. fragmenty dokumentów, książek, zdjęć, rysunków, aneksów i nie tylko. Bibliografia Procesu… liczy 28, a Tłustych kotłów… 106 pozycji nie licząc tytułów prasowych i wydawnictw periodycznych).

3. W języku polskim kojarzyć można wszystko z wszystkim. Np. M. Szymańskiemu nazwa „Platerówki” kojarzy się z „tirówkami”. M. Szymański wyjaśniał to m.in. sądowi oraz w cyklu felietonów Tyrady zza lady zamieszczanych w gazecie „Południe – Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa”.

4. Mojego przypisu wyjaśniającego, iż nie „podzielam poglądów swojej relantki” oraz dlaczego zamieściłem wypowiedź relantki nie było jedynie w liczącym 200 egz. wydaniu sondażowym (była tam jedynie errata załączona na luźnej kartce). W wydaniu podstawowym przypis już był. Patrz: A. Zasieczny Polowanie na pułkownika….

5. Proces nie skończył się w 2001 r., trwał do 2008 r.

6. Nie znam książki T. Kisielewskiego, nie mogę się na ten temat wypowiadać. A. Zasieczny, pisarz, dziennikarz, redaktor ok. 1000 książek, właściciel wydawnictwa CB, które wydało 500 pozycji książkowych, niczego nie powielał z Akcji specjalnych. A. Zasieczny Polowanie na pułkownika… napisał na podstawie znajomości raportów I. Sztachelskiej i L. Bibrowskiej, materiałów archiwalnych, książek, materiałów prasowych i telewizyjnych, ale przede wszystkim na podstawie uczestnictwa w każdej rozprawie, których w latach 1996 – 2008 było kilkanaście.

Polecane

Dbamy o Twoją prywatność

Sklep korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Więcej informacji na temat warunków i prywatności można znaleźć także na stronie Prywatność i warunki Google.

Zamknij
pixel